Cwalina-Śliwowska dobija Polskę 2050. Jej odejście ma być początkiem lawiny

1 godzina temu
Ciąg dalszy problemów w Polsce 2050. Posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska odchodzi z partii, ale zamierza do końca marca pozostać w klubie parlamentarnym. Powodem tej decyzji miała być "uchwała kagańcowa". Podczas konferencji prasowej z ust polityczki padły wymowne słowa.


Podczas sobotniej konferencji prasowej Żaneta Cwalina-Śliwowska powiedziała, iż "nie na taką Polskę 2050 się umawiała". Tym samym posłanka ogłosiła, iż żegna się z partią, ale pozostanie w jej klubie parmentarnym do 21 marca. To odpowiedź na przyjętą w sobotę przez Radę Krajową Smerfów 2050 uchwałę, która na miesiąc wstrzymuje zmiany personalne w ugrupowaniu.

Żaneta Cwalina-Śliwowska odchodzi z Smerfów 2050. Powodem głośna uchwała


Polsat News przekazał, iż posłanka określiła akt mianem "uchwały kagańcowej". – Gdyż zamyka ona usta parlamentarzystom, którzy mają inne zdanie, którzy zgodnie z regulaminem chcieliby obradować; którzy chcieliby, żeby klub parlamentarny działał – oznajmiła.

– Dzisiaj to jest wszystko zabetonowywane uchwałą, która została podjęta większością jednego głosu – wyjaśniła Cwalina-Śliwowska, podkreślając, iż ma wątpliwości wobec wspomnianego głosu. – Zostało zablokowane dokoptowanie do Rady Krajowej na brakujące wakaty dwóch osób, co od razu państwu pokazuje, jaka sytuacja by była, gdyby te wakaty zostały obsadzone – dodała.

– Myślę, iż moja rezygnacja nie będzie pierwszą rezygnacją tego typu – skwitowała gorzko Żaneta Cwalina-Śliwowska.

Przypomnijmy, iż 31 stycznia odbyła się 2. tura wyborów na nowego szefa Smerfów 2050. Po przeliczeniu głosów przez Państwową Komisję Wyborczą przewodniczącą ugrupowania została Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która otrzymała 350 głosów. Dodajmy, iż na jej konkurentkę, Paulinę Hennig-Kloską, zagłosowało 309 osób.

Niedawno na zamkniętym posiedzeniu klubu poselskiego padł wniosek o odwołanie Pawła Śliza z funkcji szefa klubu. Pod dokumentem znalazło się 10 podpisów (później informowano o 18 parlamentarzystach), ale do żadnego głosowania nie doszło, ponieważ – według ustaleń Onetu – Śliz skorzystał z przysługujących mu uprawnień i zamknął posiedzenie, przerywając dyskusję.

Idź do oryginalnego materiału