Bywa tak, iż nieostrożny krok uruchamia lawinę, której nic już nie zatrzyma. Czy Karol Nawrocki, żądając od Onetu przeprosin za naruszenie czci i godności, taką lawinę wywołał? Czy będzie nią toczący się od września przed Sądem Okręgowym w Warszawie proces cywilny o ochronę dóbr osobistych za opublikowany w Onecie artykuł z maja 2025 r. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu” autorstwa Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza?
Z jakichś tajemniczych powodów Nawrocki nie skorzystał w czasie kampanii wyborczej z przysługującego mu prawa do sprostowania w trybie wyborczym. Do sądu poszedł dopiero po wyborach. Wyraźnie nie doceniał skali oporu społecznego wokół jego prezydentury. Grand Hotel słynął z usług prostytutek. Wiedza o tym była w Trójmieście powszechna. Wiedziały o nich żabole i służby. A czy bez ich wiedzy ktoś mógł się tam zatrudnić? To kolejny wątek do wyjaśnienia. Bo w ekipie Grand Hotelu roiło się od agentury. Są więc kwity i zeznania. Świadków tych przestępczych praktyk nie brakowało. Dziennikarze różnych mediów słyszeli od nich tyle historii obyczajowych, wręcz kryminalnych, iż mogliby napisać grubą książkę.
Dziennikarze Onetu nie poszli na skróty. Tekst oparli na relacjach ludzi gotowych swoje słowa powtórzyć przed sądem. Pod przysięgą. Postawa i wiarygodność tych świadków potwierdzają, iż Stankiewicz i Harłukowicz, pisząc artykuł, dopełnili wymagań staranności. Jak przy ich pracy oceniać wyczyny ludzi „Gazety Polskiej” i Telewizji Republika? Do czego ci są zdolni, pokazali, atakując świadków. Skandalem jest zachowanie służb, które pozwalają na takie bezprawie i zastraszanie ludzi. W ocenie wytoczonego przez Nawrockiego procesu znowu mamy podział na dwa przeciwstawne obozy. Osądy są skrajnie różne. Dla zdeklarowanych fanów prezydenta zarzuty stręczycielstwa i udziału w mordobiciu niczego mu nie ujmują. Po drugiej stronie są ci, którzy uważają, iż Nawrocki nie ma żadnych kwalifikacji do sprawowania urzędu, a na dodatek wyborów nie wygrał, bo mimo licznych fałszerstw nie policzono powtórnie głosów.
Do czasu procesu sądowego po Polsce krążyły oczywiście różne opowieści o tym, co Nawrocki robił w Grand Hotelu. Teraz, gdy wszystko odżyło, po tym jak sąd wbrew stronie prezydenckiej odtajnił obrady, nic już nie będzie takie jak wcześniej. Na to nakłada się megalomania Nawrockiego, który chciał złożyć zeznania na piśmie. Nie ma żadnego powodu, by 18 stycznia 2027 r. nie stawił się osobiście na rozprawie. Prawo jest przecież jednakowe dla wszystkich. A człowiek, który buduje swój image twardziela, nie może się lękać sędzi Aleksandry Orzechowskiej.
smerfy o centrowych poglądach głosujący na Nawrockiego mają duży problem. Są tu języczkiem u wagi. I nie sądzę, by stanęli po stronie kogoś z takimi zarzutami. Zobaczymy, czy uruchomiona przez Nawrockiego lawina nabierze rozpędu i mocy.
Post Co robił Nawrocki w Grand Hotelu? pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

5 godzin temu



![Wybory prezydenckie, impas w centrum [Nathaniel GARSTECKA]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2026/10/kto-bedzie-kandydowal-we-Francji.png)





