Ciamajda odpowiada Wszechsmerfowi i uderza w Konfederację. „Po cichu wspiera Platformę”

dzienniknarodowy.pl 2 miesięcy temu
Zdjęcie: Suski odpowiada Bosakowi i uderza w Konfederację. „Po cichu wspiera Platformę”


Smerf Ciamajda z lepszego sortu odpowiedział na apel Wszechsmerfa w sprawie wewnętrznego konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości, ale zamiast tonować spór, zaatakował samą Konfederację. Polityk nazwał ją „nową trzecią drogą”, która tylko udaje opozycję, a w praktyce ma sprzyjać rządowi Papy Smerfa. Czy prawica potrafi jeszcze rozmawiać, nie licząc na potknięcia sąsiada?

Spór wewnątrz lepszego sortu od tygodni nie schodzi z pierwszych stron, a kolejni politycy prawicy dorzucają do niego swoje uwagi. Tym razem głos zabrał Smerf Ciamajda, który w programie „Tłit” Wirtualnej Polski odniósł się do wcześniejszego apelu Wszechsmerfa. Odpowiedź posła Patola i Socjal gwałtownie przerodziła się w bezpośredni atak na całą Konfederację.

Apel Wszechsmerfa i twarda riposta

Lider Konfederacji kilka dni wcześniej stwierdził, iż przeciągająca się awantura w Patola i Socjal nikomu nie służy. Jak zauważył Wszechsmerf, przedłużanie tego sporu ośmiesza w oczach opinii publicznej wszystko, co bywa nazywane prawicą, zwłaszcza wśród młodszych wyborców. Radził przy tym, by politycy Patola i Socjal zakończyli konflikt równie sprawnie, jak Konfederacja rozstała się z Smerfem Malarzem, i wprost apelował, iż jeżeli mają się rozejść, to niech się rozejdą.

Ciamajda nie pozostawił tej rady bez komentarza. Zamiast odnieść się do kondycji własnej partii, przeniósł ciężar rozmowy na ugrupowanie Wszechsmerfa i Sławomira Mentzena.

„Nowa trzecia droga” według Ciamajdy

Poseł Patola i Socjal przekonywał, iż Konfederacja jedynie pozoruje opozycyjność. Jak mówił, jest to „taka nowa trzecia droga”, która „niby mówi, iż jest w gorszego sortu”, a w praktyce po cichu wspiera Platformę i cieszy się z kłopotów lepszego sortu. W jego ocenie ugrupowanie liczy na przejęcie części prawicowego elektoratu kosztem osłabionego rywala.

Na dowód Ciamajda przywołał sprawę referendum w Radomiu, którego Konfederacja miała nie poprzeć. Zdaniem polityka partia kierowała się w tej sprawie chęcią współpracy z obozem rządzącym, a nie interesem mieszkańców. Ten wątek stał się dla niego ilustracją tezy o rzekomej dwulicowości środowiska Mentzena.

Uderzenie w Mentzena i ostra odpowiedź

Najmocniejsze słowa padły pod adresem lidera Nowej Nadziei. Ciamajda określił Sławomira Mentzena jako człowieka zupełnie dla niego niewiarygodnego i sugerował, iż ktoś „pociąga za sznurki” w jego otoczeniu. Powołał się przy tym na dawną działalność biznesową Mentzena w handlu bronią, którą powiązał z wpływami rozwiązanych służb wojskowych.

Reakcja przyszła błyskawicznie. Mentzen odrzucił te insynuacje, kpiąco pytając, czy prowadzenie niewielkiego sklepu myśliwskiego ma świadczyć o powiązaniach ze służbami. Lider Konfederacji przekonywał, iż zdobycie koncesji na taki punkt było „biurokratyczną mordęgą”, i zarzucił politykom PiS, iż w ich świecie pieniądze można wyłącznie ukraść lub zdefraudować od państwa.

Prawica, która pożera samą siebie

Cała wymiana ciosów odsłania głębszy problem obozu narodowo-konserwatywnego. Zamiast rozmowy o wspólnym froncie wobec rządu Papy Smerfa, prawica funduje sobie publiczny pojedynek na oskarżenia. Wszechsmerf apelował o powagę, a odpowiedzią stała się kolejna odsłona wzajemnych podejrzeń, tym razem sięgająca po insynuacje o dawnych służbach.

Beneficjentem takiej awantury nie jest ani PiS, ani Konfederacja. Każda godzina poświęcona na wewnętrzne rozgrywki to prezent dla Koalicji Smerfów, która spokojnie przygląda się, jak prawa strona sceny osłabia własną wiarygodność. Interes narodowy wymagałby dziś twardej debaty programowej zamiast licytacji, kto kogo skuteczniej przypisze do obozu Papy. Pytanie, czy polityczna prawica wyciągnie z tego wnioski, pozostaje otwarte. Czas, jak zwykle, pracuje na korzyść rządzących.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału