Nie wchodź na lód! – apelują Wody Polskie w nowej kampanii mającej zmniejszyć ryzyko zimowych wypadków. Zamarznięte rzeki, stawy i jeziora kuszą nie tylko łyżwiarzy, ale także spacerowiczów i spragnionych adrenaliny śmiałków. Chodzenie po lodzie może skończyć się dramatem, a mało kto wie, jak prawidłowo zachowywać się w przypadku załamania pokrywy.
Nie taki gruby, jak się wydaje
Wody Polskie informują, iż bezpieczna grubość lodu, która jest w stanie unieść pojedynczego człowieka, to minimum 10 cm. Sytuacja zmienia się jednak, gdy na taflę wejdzie więcej ludzi – rozłożenie nacisku i jego skutki są bardzo trudne do przewidzenia.
Dodatkowo fakt, iż pokrywa lodowa w jednym miejscu akwenu jest dostatecznie gruba nie oznacza, iż jest taka na całej powierzchni. Wręcz przeciwnie – zarówno grubość, jak i wytrzymałość lodu to wartości zmienne, które zależą przede wszystkim od prądów wodnych pod powierzchnią, czyli siły nurtu oraz obecności dopływów, odpływów czy źródeł. Na stabilność pokrywy lodowej wpływ ma również głębokość zbiornika w danym miejscu, ilość nagromadzonego śniegu, ekspozycja na światło słoneczne i cień, a choćby porywy wiatru.
Najbezpieczniejszy jest tzw. czarny lód, przypominający transparentne szkło. Biały lód, zmieszany ze śniegiem, jest słabszy, nierównomierny i najmniej przewidywalny, zwłaszcza po okresach częściowej odwilży.
grafika: Wody PolskieCo robić, gdy lód się załamie?
Wody Polskie stanowczo odradzają chodzenie po lodzie. Kto nie uszanuje tej racjonalnej zasady, powinien przynajmniej wiedzieć, jak zachować się w przypadku ziszczenia się czarnego scenariusza.
Przede wszystkim, pierwsze oznaki trzeszczenia lub pękania powinny skłonić nas do natychmiastowego, ale spokojnego wycofania się w kierunku brzegu. O niebezpieczeństwie należy bezzwłocznie poinformować inne osoby znajdujące się akurat na tafli.
Jeśli lód się załamie, człowiek wpada do zimnej wody i podlega szokowi termicznemu, który bywa paraliżujący. W tej sytuacji najważniejsze jest zachowanie spokoju, próba kontroli oddechu i wołanie o pomoc. Jednocześnie należy robić wszystko, aby utrzymać się na powierzchni, rozkładając szeroko ręce i przytrzymując się krawędzi przerębli.
Zanim nadejdzie pomoc, trzeba spróbować samodzielnie wydostać się na powierzchnię lodu ruchem pełzającym, wspieranym żabkowymi kopnięciami nóg. jeżeli zadanie się uda, należy pozostać w pozycji leżącej i rozpocząć pełzanie w kierunku, z którego się przyszło. Po wydostaniu się na brzeg najważniejsze jest wezwanie pomocy, zdjęcie mokrego ubrania i osuszenie się w cieple – o ile to możliwe.
Świadkowie takiego zdarzenia nie powinni wchodzić na lód i podejmować akcji ratunkowych na własną rękę. Priorytetem jest telefoniczne wezwanie pomocy (tel.:112). jeżeli okoliczności pozwalają, można spróbować podać tonącemu przedmiot do chwycenia i pomóc mu w ten sposób w wychodzeniu z wody i pełzaniu.
Chodzenie po lodzie jest nieodpowiedzialne
Woda pod lodem ma zwykle temperaturę od 0 do 4°C – w takich warunkach po 10 minutach łatwo jest stracić przytomność z powodu hipotermii. Oprócz wychłodzenia zagrożeniem jest również zachłyśnięcie lub wpadnięcie pod zamarzniętą taflę. Chodzenie po lodzie może skończyć się śmiercią.
Co ważne, ryzyko to nie jest jednoosobowe. Wchodzenie na zamarznięte akweny prowokuje do naśladownictwa inne osoby, wśród których mogą być nieświadome konsekwencji takich działań dzieci. jeżeli lód się załamie, zagrożenie dodatkowo rozszerza się na świadków próbujących udzielić pomocy oraz ratowników.
Miłośnicy łyżwiarstwa i hokeja powinni realizować swoje pasje na lodowiskach. Spacerowiczom odradza się wchodzenie na lód bez względu na okoliczności – przyroda zawsze może zaskoczyć.
źródło: na podst. materiału Wód Polskich

3 godzin temu