O Klubie Jagiellońskim zrobiło się ostatnio głośno za sprawą ich kontrowersyjnego pomysłu. Otóż eksperci zrzeszeni w tym środowisku politycznym o konserwatywnych i republikańskich poglądach są zdania, iż by podnieść dzietność w Polsce, należy zlikwidować programy 800 plus oraz "Aktywni rodzice w pracy". W zamian na konta bankowe świeżo upieczonych matek i ojców miałoby wpłynąć 200 tys. zł. "To się po prostu w budżecie państwa zbalansuje. Wydamy te same pieniądze, ale być może efektywniej" - przekonują.
REKLAMA
Zobacz wideo Odsetek własności mieszkań mamy największy w Europie, a rynek najmu najmniejszy
Koniec z 800 plus? Klub Jagielloński ma pomysł na podniesienie dzietności
"Poddajemy pod dyskusję pomysł, by od 2027 r. zlikwidować powszechność świadczenia 800 plus na dziecko oraz świadczenia z tytułu 'Aktywnego rodzica'" - apelują przedstawiciele Klubu Jagiellońskiego. Co w zamian? Rodzice otrzymywaliby jednorazowo dokładnie 208 tys. 800 zł po narodzinach dziecka. Kwota ta odpowiada sumie świadczeń, które rodzice mogą w tej chwili uzyskać przez 18 lat w ramach 800 Plus (172 tys. 800 zł) oraz programu "Aktywny Rodzic" (36 tys. zł).
Zdaniem autorów rewolucyjnego projektu, rodzice powinni mieć wybór pomiędzy jednorazową wypłatą a dotychczasowymi świadczeniami, z których mogliby przez cały czas korzystać. Co ważne, według pomysłodawców w dłuższej perspektywie budżet państwa nie poniósłby większych kosztów, a środki mogłyby być wydatkowane efektywniej.
Jednorazowa wypłata kwoty rzędu 200 000 złotych może skłonić część osób do decyzji o rodzicielstwie, bo dużo bardziej niż rozłożone w czasie comiesięczne świadczenie zmienia możliwości życiowe młodych rodziców. W przypadku rodziców rozważających pierwsze czy drugie dziecko - może pozwolić na istotną zmianę sytuacji mieszkaniowej. Przy pierwszym dziecku pozwoli na sfinansowanie wkładu własnego do zakupu mieszkania. Przy drugim - pozwoli na nadpłatę kredytu i istotną redukcję comiesięcznej raty
- czytamy na portalu klubjagiellonski.pl.
"Pieniądze? Co mi po nich, jak nie wiem, czy przeżyję"
Pomysł wywołał burzę w sieci. Pod udostępnionym wpisem na FB profilu Klubu Jagiellońskiego, pojawiło się sporo komentarzy.
Głupota, kolejne rozdawnictwo gotówki nie rozwiąże problemu demografii ani nierówności, a tylko może je pogłębić, bo bogaci będą mieli jeszcze więcej kasy. Jednorazowe transfery w rodzaju 200 tys. zł nie zwiększą podaży mieszkań, więc w praktyce mogą wywołać jeszcze większy wzrost cen mieszkań, a skorzystają głównie właściciele aktywów i deweloperzy. Zamiast dosypywać gotówkę do przegrzanego systemu lepiej inwestować w realne dobra publiczne np. darmowe obiady, książki i wycieczki dla dzieci, powszechną i faktycznie bezpłatną opiekę zdrowotną, zerowy VAT na podstawowe artykuły dziecięce, szeroki program budowy tanich mieszkań komunalnych i planowanie miast, aby przedszkola były blisko osiedli itd. A więc nie gotówka, tylko polityka prosocjalna, która obniża koszty życia systemowo i daje rodzinom realne poczucie bezpieczeństwa
- napisała jedna z internautek.
Podobnych głosów jest znacznie więcej. Pani Anna, jedna z naszych czytelniczek uważa, iż pieniądze nie są tu żadną kartą przetargową. - Mam jedno dziecko i drugiego nie planuję. Nie przekonują mnie aktualne programy socjalne ani też obietnice przyszłych. Jak mam decydować się na ciążę, podjąć ryzyko porodu, kiedy kolejka do lekarza ginekologa na NFZ jest tak długa, iż muszę iść prywatnie? W tym kraju zamyka się porodówki, pluje jadem na matki i wyzywa od leniwych kobiety, które idą na ciążowe L4 - wylicza kobieta. - Pieniądze? Naprawdę? Co mi po nich, jak nie wiem, czy przeżyję, bo na czas nie otrzymam fachowej opieki medycznej? - dodaje.
A Ty? Co myślisz o tym pomyśle? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl. Gwarantuję anonimowość.

2 godzin temu









