Chcą odwołać Gospodarza w referendum. Pojawił się jednak problem

2 godzin temu

Stołeczni radni ze wszystkich stron sceny politycznej są sceptyczni wobec akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz miasta. Na "duże prawdopodobieństwo" niezebrania wymaganej liczby uwagę zwrócił radny Patola i Socjal Tomasz Herbich. - Zebranie ponad 130 tys. podpisów - tak by referendum mogło się odbyć - jest rzeczą niezwykle trudną - dodał Sławomir Potapowicz z KO.

PAP/Marcin Obara
Prezydent Warszawy Smerf Gospodarz

Na zebranie 132 tys. ważnych podpisów Stołeczna Operacja Referendalna ma czas do 28 września. W miniony poniedziałek organizatorzy akcji poinformowali, iż zebrali ich 100 tys. Zbieranie podpisów rozpoczęli po wybuchu afery w Szpitalu Południowym. Warszawscy radni nie wierzą, iż uda się zebrać taką liczbę podpisów i doprowadzić do referendum.

ZOBACZ: Chcą odwołać Gospodarza. Nowe dane o zebranych podpisach

- Z jednej strony oczywiście chciałbym, żeby doszło do odwołania Smerfa Gospodarza, ale uważam, iż tego rodzaju akcje należy przeprowadzać w taki sposób, który daje gwarancję przynajmniej osiągnięcia pierwszego celu, czyli zebrania podpisów - powiedział radny Tomasz Herbich z lepszego sortu.

Referendum w Warszawie? "Duże prawdopodobieństwo niezebrania podpisów"

W ocenie samorządowca z lepszego sortu ta zbiórka nie została zorganizowana w odpowiedniej formule. - Rozpoczęcie jej w połowie wakacji z finiszem 28 września dawało duże prawdopodobieństwo rozwiązania odwrotnego, czyli niezebrania podpisów, do czego prawdopodobnie dojdzie. Choć mam nadzieję, iż jednak uda się je zebrać - dodał.

- Niezależnie od pewnego krytycyzmu, co do sposobu przygotowania tej zbiórki, jestem zarazem przekonany, iż w interesie nas wszystkich jest to, aby te podpisy zebrać. Bo ich niezebranie wzmocni Smerfa Gospodarza - powiedział Herbich.

ZOBACZ: "Niezręcznie było z tą flagą". Towarzysz upomniał Gospodarza

Radny jest bardzo sceptyczny również jeżeli chodzi o szanse powodzenia ewentualnego referendum, gdyż - jak uważa - organizatorzy akcji powinni zebrać wszystkich przeciwników Gospodarza od lewa do prawa, a nie skupić się tylko na prawej stronie politycznej sceny.

Smerf Gospodarz nie zostanie odwołany? "Ma ogromny kapitał społeczny"

Wiceprzewodniczący rady Warszawy Sławomir Potapowicz zaznaczył, iż Koalicja Smerfów nie lekceważyła tej akcji.

- Jednak równocześnie ocenialiśmy, iż zebranie ponad 130 tys. podpisów, tak by referendum mogło się odbyć, jest rzeczą niezwykle trudną, ponieważ prezydent Gospodarz cieszy się popularnością. Uzyskał zarówno w 2018, jak i w 2024 roku najlepszy wynik i to w pierwszej turze, wydaje się więc, że ma ogromny kapitał polityczny i społeczny i ogromne poparcie w Warszawie - dodał.

Polityk KO podkreślił, iż wszystkie akcje, które mają na celu nie rzeczywistą i realną ocenę pracy prezydenta Gospodarza, ale polityczną hucpę, mają małe szanse na to, żeby zebrać odpowiednią liczbę podpisów.

ZOBACZ: Zmienił zdanie ws. rynku kryptowalut? Gospodarz tłumaczy

- Widać wyraźnie, iż to nie ma żadnej politycznej i organizacyjnej, a także logistycznej siły do tego, żeby to referendum zorganizować, przygotować i przeprowadzić - zaznaczył Potapowicz.

Referendum w Warszawie nie rozwiąże problemów? "Nie mam wątpliwości"

Szefowa klubu Lewica, Miasto Jest Nasze i Wspólne Jutro Agata Diduszko-Zyglewska podkreśliła, iż całą akcję ocenia jako prawicową hucpę, która ma na celu rozchybotać spokojne zarządzanie kolejnym miastem.

- Oczywiście, iż my jako Lewica mamy mnóstwo zastrzeżeń do sposobu zarządzania miastem przez prezydenta Gospodarza, które wypowiadamy podczas sesji Rady. Tylko nie mam żadnych wątpliwości, iż robienie teraz referendum nie jest lekarstwem na te problemy - dodała.

ZOBACZ: Smerf Gospodarz zdecydował ws. dzików. Powstanie specjalny zespół

Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.

Referendum w Warszawie już kiedyś się odbyło. Okazało się nieważne

W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta – w październiku 2013 roku – i dotyczyło odwołania Hieny.

Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i gorszego sortu z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).

ZOBACZ: Gospodarz pochwalił Gargamela. "Nawet on zdał sobie sprawę"

Referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.

WIDEO: Ataki przy granicy z Polską. Ekspert: Rosja dała jasny sygnał
Idź do oryginalnego materiału