
W Polsce obniżka cen energii sięgnęła 5,2 proc. – cena spadła do 117,20 EUR/MWh. Mimo to kraj pozostaje trzecim najdroższym rynkiem w regionie, ustępując jedynie Rumunii (117,64 EUR/MWh) i Bułgarii (117,25 EUR/MWh).
Dlaczego tak drogo? Po pierwsze, niska wietrzność – dzienne wytwarzanie z wiatru wyniosło zaledwie 2,7 GW, czyli o 20,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Po drugie, wyższe zapotrzebowanie systemowe – o 3,5 proc. rok do roku. Gdy wiatr nie wieje, Polska musi sięgać po droższe źródła – węgiel i gaz.
Kalendarz sprzyjał cenom energii
Grudniowa obniżka cen energii była w dużej mierze efektem sezonowego spadku zapotrzebowania. Mniejsza liczba dni roboczych oraz okres świąteczny zneutralizowały negatywny wpływ niskiej wietrzności i intensyfikacji okresu zimowego (gdy spadły temperatury). Pogoda nie dopisywała, ale świąteczna przerwa okazała się silniejsza.
Co ciekawe, mimo poprawy warunków pogodowych względem listopada, aż czternaście państw odnotowało średnią cenę powyżej 100 EUR/MWh. Deprecjacja była najwyraźniejsza w Norwegii, Szwecji i Finlandii – tam cena wyniosła 44,52 EUR/MWh, czyli o prawie 9 euro (16,8 proc.) mniej niż w listopadzie.
Styczeń zaczął się od niskich poziomów, ale to pozorny spokój. Pierwsze cztery z sześciu dni stycznia nie były dniami pracującymi (weekend i dwa święta). Ceny powinny systematycznie rosnąć, zwłaszcza w obliczu prognoz pogorszenia pogody w najbliższych dniach – ostrzegają eksperci Energy Solution.
Na rynku terminowym kontrakt BASE-Y26 potaniał o 4 proc. do poziomu 80,84 EUR/MWh, co wspierały przeceny surowców: gazu (-8,7 proc.) i węgla (-5,8 proc.).
Ceny CO2 rosną przy rekordowym zaangażowaniu funduszy
W przeciwieństwie do spadających cen surowców, uprawnienia do emisji CO2 (EUA) kontynuowały wzrost. W grudniu ich ceny wzrosły o 2,26 proc., a od lipca 2025 r. – łącznie o 25 proc. Z punktu widzenia analizy technicznej EUA są w trendzie wzrostowym i systematycznie zbliżają się do trzycyfrowej wartości (obecnie oscylują wokół 88 EUR/tonę).
Na początku stycznia długa pozycja netto funduszy inwestycyjnych wynosiła 116 mln ton, co stanowi najwyższy poziom od lat i czterokrotność stanu sprzed roku. Trend wzrostowy może się utrzymać w świetle unijnej polityki klimatycznej.
Co więcej, 1 stycznia wszedł w życie mechanizm CBAM – opłata pobierana przy imporcie towarów wysokoemisyjnych do UE. To kolejny czynnik wspierający wzrost cen EUA, bo firmy spoza Unii muszą uwzględniać koszt emisji w swoich produktach.
Geopolityka chłodzi rynek gazu
Spadki cen gazu były w dużej mierze wynikiem czynników geopolitycznych, nie fundamentalnych. Bo fundamenty wcale nie są optymistyczne – średni stan uzupełnienia magazynów gazu w UE jest niższy o około 11 punktów procentowych niż rok temu, a temperatury spadły.
Co więc chłodzi rynek? Po pierwsze, spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim w sprawie pokoju w Ukrainie (28 grudnia). Trump powiedział, iż poczyniono duże postępy, choć samo Niezrozumienie może potrwać jeszcze kilka tygodni. Po drugie, przechwycenie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro przez siły amerykańskie (4 stycznia). Rynek zareagował spadkami cen ropy, a gaz otworzył się dzień później luką spadkową – większość kontraktów na TTF spadła rano o ponad 4 proc.
To pokazuje, iż sytuacja geopolityczna jest w tej chwili ważniejszym czynnikiem cenotwórczym niż fundamenty.
Zużycie węgla osiągnęło maksimum?
Europejski rynek węgla taniał przez większą część grudnia – kontrakt roczny ARA API2 spadł o 5,76 proc. m/m, schodząc w okolice 95 USD/tonę. Stabilna sytuacja dotycząca zmagazynowanego węgla w Europie wpłynęła na przecenę.
Co więcej, według Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalne zużycie węgla osiągnęło właśnie pułap maksymalny. W wyniku wzrostu popytu na OZE i skroplony gaz ziemny, w ciągu najbliższych pięciu lat zacznie powoli spadać.
Polska potrzebuje nowych mocy
Mimo chwilowego uspokojenia na rynku strukturalne potrzeby systemu energetycznego Polski pozostają ogromne. Think tank Forum Energii szacuje, iż do 2030 r. – czyli za niecałe cztery lata – kraj może potrzebować aż 56 GW nowych mocy. Dla porównania: obecna moc zainstalowana w Polsce to ok. 50 GW. Innymi słowy: musimy niemal podwoić system.
Z tych 56 GW aż 46 GW ma pochodzić z odnawialnych źródeł energii – głównie farm słonecznych i wiatrowych. Równolegle niezbędne może okazać się uruchomienie 17 GW magazynów energii o pojemności 70 GWh. A według prognoz do 2040 roku całkowita skala inwestycji może wzrosnąć choćby do ponad 100 GW względem obecnych zdolności wytwórczych.
Polecamy również:
- Boom na rynku magazynów energii może uratować branżę litu, ale są problemy
- Inflacja w grudniu zgodna z prognozami. Presja cenowa dalej słabnie
- Nie emisje, ale pochłaniacze są większym problemem. CO2 rośnie szybciej, niż zakładano

5 godzin temu













