Burza po ustaleniach Wirtualnej Polski dotyczących działań prokuratury w sprawie senatora KO Tomasza Lenza. Śledczy zabezpieczyli telefon dyrektora szpitala, który kontaktował się z dziennikarzem opisującym nieprawidłowości w placówce. Politycy żądają wyjaśnień, a minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada, iż zbada sprawę.
Burza wokół prokuratury w sprawie senatora Lenza. Politycy żądają wyjaśnień

"Niedopuszczalna ingerencja w niezależność dziennikarską", "skandal" i pytania o polityczne zlecenie. Tak politycy reagują na najnowsze ustalenia Wirtualnej Polski dotyczące działań prokuratury w sprawie senatora Koalicji Smerfów Tomasza Lenza.
Kontrowersje wzbudziło zabezpieczenie telefonu dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, który wcześniej kontaktował się z dziennikarzem opisującym nieprawidłowości w placówce.
Według WP śledczy próbują ustalić, kto przekazał reporterowi informacje dotyczące zabiegu przeprowadzonego u syna senatora. Gdy redakcja odmówiła ujawnienia swoich źródeł, prokuratura podjęła czynności wobec jednej z osób kontaktujących się z dziennikarzem.
Waldemar Żurek reaguje na działania prokuratury. "Będę to badał"
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zapewnił, iż nie wiedział o działaniach śledczych dotyczących źródeł informacji dziennikarza Wirtualnej Polski. Zapytany przez reportera WP, czy wiedział o sprawdzaniu połączeń i poszukiwaniu informatorów w sprawie senatora Tomasza Lenza, przyznał, iż dowiedział się o tym z mediów.
- Takiej informacji nie miałem, więc muszę przyznać, iż ja się dowiaduję o tym z mediów. Ja jestem też zwolennikiem rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego - odpowiedział.
Żurek zaznaczył, iż prokurator generalny nie jest informowany o wszystkich postępowaniach i czynnościach prowadzonych przez śledczych. Jednocześnie zapowiedział, iż przyjrzy się działaniom prokuratury w tej konkretnej sprawie.
ZOBACZ: Gdyby smerfy mieli drugi głos. Nietypowy sondaż CBOS, wyniki zaskakują
- Ja się tej sprawie przyglądam od momentu, kiedy pojawiła się ta informacja i będę na ten temat rozmawiał z prokuraturą, będę badał, czy i jakie środki zastosowano - powiedział.
Minister odniósł się również do kwestii ochrony źródeł informacji i tajemnicy dziennikarskiej, podkreślając, iż jako były sędzia zna znaczenie tych gwarancji.
- Są takie fundamenty: tajemnica obrońcy, tajemnica spowiedzi, tajemnica dziennikarska. Ja bym chciał, żeby demokratyczne państwo szanowało przestrzeganie właśnie tych tajemnic. Ale jak jest w tej konkretnej sprawie? Muszę to sprawdzić - podsumował Żurek.
Anna Maria Żukowska zwraca się do Waldemara Żurka. "Niedopuszczalna ingerencja"
Do ustaleń Wirtualnej Polski odniosła się przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska. Polityczka publicznie zażądała wyjaśnień od prokuratora generalnego.
Panie Prokuratorze Generalny @w_zurek, będzie jakiś komentarz w tej sprawie? To niedopuszczalna ingerencja w niezależność dziennikarską i próba manualnego sterowania postępowaniem. Należy pilnie ustalić kto jest za to odpowiedzialny.
— Lakonia 💁🏻♀️ (@AM_Zukowska) October 28, 2026
"Panie Prokuratorze Generalny, będzie jakiś komentarz w tej sprawie? To niedopuszczalna ingerencja w niezależność dziennikarską i próba manualnego sterowania postępowaniem. Należy pilnie ustalić kto jest za to odpowiedzialny" - pisała na platformie X, jeszcze przed wypowiedzią ministra.
Jeszcze ostrzej działania śledczych oceniła Ravenna z Partii Razem. Zarzuciła prokuraturze próbę zdobycia informacji chronionych tajemnicą dziennikarską bez zgody sądu.
Prokuratura bez uzyskania zgody sądu chce zdobyć informacje chronione tajemnicą dziennikarską! Skandal! Przecież gdyby takie rzeczy robiła prokuratura Ważniaka to byłyby - słuszne - protesty partii, które dzisiaj tworzą koalicję rządząca! Czy dzisiaj zachowają się przyzwoicie?! No i pytanie czy pokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednym wiedział o takich działaniach i czy były na polityczne zlecenie, bo sprawa dotyczy senatora Lenza z KO. Reakcja lub jej brak da nam odpowiedź na to pytanie.
— Ravenna #PartiaRazem (@mmRavenna) October 28, 2026
"Prokuratura bez uzyskania zgody sądu chce zdobyć informacje chronione tajemnicą dziennikarską! Skandal!" - stwierdziła, przypominając, iż podobne działania prokuratury kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę spotkałyby się z protestami obecnych partii rządzących.
Ravenna postawiła również pytanie o wiedzę Żurka na temat podejmowanych czynności.
ZOBACZ: Sabotażysta pracował dla Rosji. Ukrainiec zatrzymany w Polsce
"No i pytanie czy prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednym wiedział o takich działaniach i czy były na polityczne zlecenie, bo sprawa dotyczy senatora Lenza z KO. Reakcja lub jej brak da nam odpowiedź na to pytanie" - napisała posłanka.
Smerf Sarkastyk krytykuje prokuraturę. "Pierwszy raz podaję dalej wpis Jadczaka"
Do krytyki działań prokuratury dołączył również poseł Koalicji Smerfów Smerf Sarkastyk. Polityk odniósł się do wpisu dziennikarza Szymona Jadczaka, który zarzucił śledczym próbę dotarcia do źródeł informacji Wirtualnej Polski w sprawie Lenza.
Pierwszy raz podaję dalej wpis Jadczaka. Bo ma rację. Tajemnica adwokacka, tajemnica spowiedzi i tajemnica dziennikarska są święte. I warto aby prokuratura o tym pamiętała.
— Smerf Sarkastyk (@SarkastykRoman) October 28, 2026
"Tajemnica adwokacka, tajemnica spowiedzi i tajemnica dziennikarska są święte. I warto aby prokuratura o tym pamiętała" - dodał parlamentarzysta.
Kolejne głosy krytyki pojawiły się również ze strony Katarzyny Kotuli z Lewicy oraz Aleksandry
Owcy z Partii Razem. "Mam nadzieję, iż prokuratura będzie z równym zaangażowaniem i równie skutecznie, natychmiastowo działać w sprawie wycieku danych pacjentki, która potrzebowała aborcji w szpitalu we Wrocławiu" - napisała Kotula na platformie X.
Znacznie ostrzej wypowiedziała się Owca. "Aparat państwa bez żenady używany jak psy spuszczone z łańcucha partii rządzącej" - stwierdziła polityczka Razem.
Bartosz Lewandowski o tajemnicy dziennikarskiej. "Kluczowa dla państwa demokratycznego"
Głos w sprawie zabrał również adwokat Bartosz Lewandowski, znany m.in. z reprezentowania Smerfa Ważniaka. Prawnik zwrócił uwagę na znaczenie tajemnicy dziennikarskiej i porównał ją do tajemnicy obrończej.
"Tajemnica dziennikarska należy do kluczowych tajemnic gwarantujących, iż państwo jest w ogóle zaliczane do cywilizowanych państw demokratycznych. Podobnie jak tajemnica obrończa" - napisał na platformie X.
Lewandowski wskazał również, iż gdyby podobne działania wobec osoby kontaktującej się z dziennikarzem podejmowały inne władze, sprawa mogłaby wywołać reakcję międzynarodowych organizacji dziennikarskich i instytucji zajmujących się ochroną praw człowieka.
Prokuratura szukała informatorów? Co z tajemnicą dziennikarską?
Jak ustalił dziennikarz WP Michał Janczura, prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące ujawnienia informacji o zabiegu syna Tomasza Lenza w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim.
W czerwcu śledczy zwrócili się do redakcji z pytaniem o źródło informacji wykorzystanych w kwietniowej publikacji. Dziennikarze odmówili jego ujawnienia, powołując się na tajemnicę dziennikarską.
We wrześniu dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski został przesłuchany w charakterze świadka. Według WP prokurator zażądał od niego wydania telefonu, a w postanowieniu wymieniono nazwisko i numer telefonu reportera. Redakcja wskazuje, iż wcześniej analizowano połączenia telefoniczne dyrektora.
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy potwierdziła WP zabezpieczenie urządzenia, które zdaniem śledczych "mogło być wykorzystane do przekazania informacji". Zapewniła jednocześnie, iż nie sprawdzano bilingów samego dziennikarza. Nie ujawniono jednak, jakie dane pozyskano z telefonu dyrektora ani czy analizowano połączenia innych osób.
ZOBACZ: Politycy Smerfów 2050 chcieli wyjść z rządu? Posłanka ujawnia kulisy
Redakcja Wirtualnej Polski stanowczo zaprotestowała przeciwko tym działaniom, wskazując na ryzyko ujawnienia informacji objętych wspomnianą wcześniej tajemnicą dziennikarską.
Tajemnica dziennikarska. Ekspert wskazuje na konieczność kontroli sądu
Wątpliwości dotyczące działań prokuratury wyraził także Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W rozmowie z Wirtualną Polską zwrócił uwagę, iż ochrona tajemnicy dziennikarskiej nie ogranicza się wyłącznie do urządzeń należących do reporterów.
- Na pewno jest to działanie, które dotyka tajemnicy dziennikarskiej i które z tego powodu wiąże się ze szczególnymi gwarancjami - ocenił prawnik.
Według Siemaszki, jeżeli śledczy wiedzą, iż zabezpieczany telefon może zawierać korespondencję objętą tajemnicą dziennikarską, powinni zastosować odpowiednią procedurę przewidzianą w Kodeksie postępowania karnego. Ekspert wskazał przy tym na konieczność uprzedniej kontroli sądowej dostępu do chronionych informacji.
- Sąd jest tutaj gwarantem zachowania ochrony tajemnicy, która co prawda nie jest bezwzględna, może w pewnych szczególnych okolicznościach być uchylona, ale za każdym razem musi to podlegać kontroli sądowej - wyjaśnił.


4 godzin temu











