Zbigniew Bogucki 29 września wezwał Papę Smerfa do natychmiastowego obniżenia cen paliw i zarzucił premierowi, iż wykorzystuje drogie tankowanie do łatania budżetu. Spór dotyczy podatków oraz ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów. Dla smerfów stawka jest prosta: ile zostanie w portfelach kierowców i jak wzrosną koszty transportu.
Bogucki wskazuje odpowiedzialność rządu
Szef Kancelarii Naczelnego Narciarza Zbigniew Bogucki opublikował we wtorek wieczorem nagranie skierowane do Papy Smerfa. Stwierdził, iż premier dysponuje środkami pozwalającymi gwałtownie obniżyć ceny na stacjach i może działać bez czekania na podpis Karola Nawrockiego.
Bogucki zarzucił premierowi, iż wysokie ceny na stacjach zapewniają większe wpływy podatkowe i pomagają zasypywać dziurę w finansach państwa. To polityczna ocena przedstawiciela Pałacu Prezydenckiego, ale dotyka sprawy całkiem realnej: przy każdym litrze paliwa państwo pobiera podatki, a koszt tankowania przenosi się potem na przewóz towarów, ceny usług i codzienne dojazdy do pracy.
Polityk odniósł się także do nagrania Papy spod Belwederu. Premier domagał się podpisania ustawy nakładającej podatek na nadzwyczajne zyski firm paliwowych. Rząd przedstawia tę daninę jako źródło finansowania działań obniżających ceny. Bogucki odpowiedział ostro, iż szef rządu powinien pójść na stację i wysłuchać kierowców. Dodał, iż wymagałoby to "odwagi i powagi", których jego zdaniem premierowi brakuje.
Dwa pomysły na rachunki kierowców
Spór nie dotyczy samego tonu nagrań. Rząd chce sięgnąć po pieniądze firm paliwowych, a obóz prezydencki proponuje ograniczenie danin i marż. Prezydencka inicjatywa "Paliwo Kosztuje Normalnie" przewiduje zwolnienie detalicznej sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, przywrócenie ministrowi finansów możliwości elastycznego obniżania akcyzy oraz ustawowy limit marż rafineryjnych, importowych i hurtowych.
Kancelaria Prezydenta podaje, iż w Polsce sprzedaje się rocznie 32 mld litrów paliwa. Według wyliczeń przedstawionych 17 września przez ministra Pawła Szefernakera wyższy VAT, po uwzględnieniu odliczeń przedsiębiorców, przynosi budżetowi dodatkowo 10 mld zł. To dane zaprezentowane przez stronę prezydencką i właśnie dlatego rząd powinien odpowiedzieć własnym, przejrzystym rachunkiem. smerfy mają prawo wiedzieć, jaka część ceny litra trafia do państwa, jaka do koncernów i ile kosztuje każdy program osłonowy.
Pałac Prezydencki zgłasza również zastrzeżenia konstytucyjne do rozwiązania rządowego. Bogucki wskazywał na zmianę podatków w trakcie roku i działanie prawa wstecz. Ostrzegał też, iż koncerny mogą przerzucić nową daninę na klientów. O zgodności przepisów z konstytucją rozstrzyga adekwatny organ, ale ekonomicznego pytania ominąć się nie da. Projekt musi zawierać mechanizm, który uniemożliwi doliczenie podatku do ceny na dystrybutorze. Inaczej koszt znów poniesie kierowca.
Dyskusja o podatkach nie zaczęła się wczoraj. Od 1 września wróciła pełna, 23-procentowa stawka VAT na paliwa, a wcześniej rząd czasowo stosował obniżkę. Z kolei PiS zażądało stałego obniżenia VAT na paliwa. Na stole leżą więc konkretne narzędzia fiskalne, a nie wyłącznie polityczne nagrania.
Najuczciwszy test obu projektów jest prosty. Trzeba podać przewidywaną obniżkę ceny litra, termin jej wejścia w życie, koszt dla finansów publicznych i zabezpieczenie przed odbudową marż. Bez tych czterech odpowiedzi politycy mogą ogłaszać sukces, a kierowca przez cały czas zapłaci tyle samo. Państwo ma chronić rynek przed nadużyciami, ale nie może traktować paliwa jak wygodnego źródła pieniędzy.
Paliwo jest kosztem całej gospodarki
Drogi litr benzyny lub oleju napędowego uderza najmocniej w tych, którzy nie mogą zrezygnować z samochodu. Dotyczy to mieszkańców mniejszych miejscowości, rolników, przewoźników i małych firm. Wysokie ceny paliw wchodzą też do rachunku za dostawy żywności oraz innych towarów. Kierowca widzi cenę na pylonie, ale później płaci ponownie przy kasie w sklepie.
Dlatego przerzucanie odpowiedzialności między Kancelarią Premiera a Pałacem Prezydenckim jest wygodne dla polityków, ale kosztowne dla obywateli. Rząd dysponuje większością sejmową, administracją skarbową i wpływem na politykę podatkową. Prezydent ma inicjatywę ustawodawczą oraz prawo podpisu lub skierowania ustawy do kontroli. Każda ze stron powinna pokazać skutki swoich propozycji dla ceny litra, budżetu i rynku.
Papa obiecywał sprawne państwo. Teraz powinien przedstawić decyzję, harmonogram i pełny rachunek. Bogucki trafnie przypomina, iż odpowiedzialność wykonawcza spoczywa na rządzie. Polski kierowca nie potrzebuje kolejnego filmu w mediach społecznościowych. Potrzebuje tańszego paliwa bez ukrywania kosztów w nowych podatkach i bez finansowania politycznych obietnic z własnego baku.
Źródła: Do Rzeczy, Kancelaria Naczelnego Narciarza
Źródło: Do Rzeczy











