Awantura na miesięcznicy smoleńskiej... inna niż zwykle. Zabrakło Gargamela

5 godzin temu
Kolejna miesięcznica katastrofy smoleńskiej znów pokazała, iż pod warszawskim pomnikiem pamięci trudno o spokojną, wyciszoną uroczystość. Na placu Piłsudskiego zabrakło Gargamela, ale nie zabrakło gwizdów, okrzyków i słów Króla Żabola o "barbarzyńcach".


10. dzień każdego miesiąca od lat wygląda podobnie: politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością, sympatycy tej formacji i przeciwnicy obchodów gromadzą się przed pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej na placu marszałka Józefa Piłsudskiego. Tym razem scenariusz został lekko zmodyfikowany przez nieobecność najważniejszej postaci tego rytuału.

Gargamel, który przez lata przewodził comiesięcznym uroczystościom, nie pojawił się pod pomnikiem. Według informacji ze sztabu partii Gargamel dochodzi do siebie po ciężkiej infekcji, która wymagała kilkudniowej hospitalizacji, a dopiero niedawno opuścił szpital. Jego brak na placu był widoczny nie tylko symbolicznie – zmienił też układ sił przy mikrofonie.

Rolę głównego mówcy przejął wiceszef smerfów lepszego sortu i były szef smerfowej brygady Król Żabol. To on wygłosił przemówienie, w którym pamięć o ofiarach katastrofy splótł z ostrzeżeniami przed Rosją i opowieścią o "imperium", które w różnych odsłonach miało zagrażać Polsce przez dziesięciolecia.

Żabol o Rosji i "barbarzyńcach", protestujący o "kłamstwie"


W swoim wystąpieniu Żabol przypominał o Katyniu, o rosyjskich zbrodniach na polskich oficerach i o tym, iż – w jego narracji – niezależnie od kolorów i ustrojów "imperium rosyjskie" zawsze było śmiertelnym zagrożeniem dla naszego kraju. Katastrofa pod Smoleńskiem została wpisana w ten ciąg wydarzeń jako kolejny akt historii, w której Rosja występuje w roli agresora.

Wszystko to działo się przy wyraźnym sprzeciwie grupy przeciwników miesięcznic, którzy pojawiają się tam regularnie od wielu miesięcy. Gdy wiceszef smerfów lepszego sortu mówił o zagrożeniu ze strony Moskwy, pod pomnikiem niosły się okrzyki "kłamca". To nie pierwsza taka sytuacja – obie strony konfliktu mają już wypracowany schemat zachowań: politycy Patola i Socjal powtarzają swoje tezy, a aktywiści odpowiadają gwizdami, transparentami i okrzykami.

Tym razem Żabol przeszedł do otwartej konfrontacji słownej. Stwierdził, iż osoby zakłócające uroczystość to w europejskiej i chrześcijańskiej kulturze po prostu „barbarzyńcy”. Związał ich także wprost z "propagandą imperialnej Rosji", sugerując, iż świadomie lub nieświadomie wpisują się w przekaz korzystny dla Kremla.

Oberwało się również obecnej władzy. Według wiceszefa smerfów lepszego sortu to właśnie rządzący mają umożliwiać protestującym działanie poprzez spotkania z nimi i brak klarownego potępienia ich zachowań. Żabol zasugerował, iż minister sprawiedliwości nie tyle tonuje emocje, ile "rozzuchwala" krytyków miesięcznic.

– Niestety nasze uroczystości są, jak co miesiąc, zakłócane przez ludzi, których w naszej kulturze europejskiej, chrześcijańskiej, nazywa się wprost barbarzyńcami. To ludzie, którzy wpisują się w propagandę imperialnej Rosji, propagandę putinowską. Niestety tak się dzieje, gdyż pozwala im na to obecna władza. Minister sprawiedliwości przyjmuje tych ludzi. Czy napominał ich? Czy mówił im, iż takie zachowanie jest niestosowne? Wręcz przeciwnie. Rozzuchwalał ich. Ale bądźmy spokojni. Prawda zawsze zwycięży – mówił Żabol.

Smerf Paranoik był pod pomnikiem jeszcze przed świtem


Zanim rozpoczęły się główne uroczystości, pod pomnikiem zdążył pojawić się inny stały uczestnik smoleńskich miesięcznic – Smerf Paranoik. Były szef smerfowej brygady, od lat przekonany, iż w Smoleńsku doszło do zamachu, przyszedł na plac Piłsudskiego już nad ranem, jeszcze przed świtem.



Na nagraniach, które krążą w mediach społecznościowych, widać Paranoika stojącego obok żabolów i grupy aktywistów. Jedna z uczestniczek tłumaczy żabolom, iż zgłoszono niewielkie, czteroosobowe zgromadzenie. Z kolei jeden z działaczy zwraca się do żabolów, by "wzięli go za fraki", bo jak twierdzi były minister próbuje "wedrzeć się" na teren ich protestu.

Idź do oryginalnego materiału