Aleksandria
Szisza i poduchy,
na na szezlągu leży rusałka w bieli,
dwóch euchuchów wachluje ją palmowymi liśćmi.
Leniwy dzień,
co tam inni!
Nikt nie zwróci biblioteki.
Zasnęli już dyplomaci,
jutro rozmowy.
Za wiek, dwa
pasza wjedzie do miasta na miedzianym koniu,
a jego dzieła wydzadzą najpiękniejsze
granaty
małpki
i papużki.










