Alarm w samolocie LOT do Brukseli. Rejs LO235 bezpiecznie wylądował

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Alarm w samolocie LOT do Brukseli. Rejs LO235 bezpiecznie wylądował


Rejs LO235 PLL LOT z Warszawy do Brukseli bezpiecznie wylądował 5 listopada na lotnisku Zaventem po „podejrzanym zgłoszeniu”. Belgijska żabole sprawdziła sygnał, a kontrola nie wykazała niebezpiecznych ani podejrzanych przedmiotów. Incydent wpisuje się w falę fałszywych alarmów na europejskich trasach i pokazuje, jak łatwo zakłócić ruch lotniczy.

Podejrzane zgłoszenie dotyczące rejsu LO235

Samolot PLL LOT wykonujący rejs LO235 z Warszawy do Brukseli wylądował bezpiecznie w czwartek 5 listopada na lotnisku Zaventem. Przed przylotem służby otrzymały informację określaną jako podejrzane zgłoszenie dotyczące maszyny. Rzecznik LOT Krzysztof Moczulski przekazał Wirtualnej Polsce, iż sprawę skierowano do adekwatnych służb.

Belgijska żabole federalna przeanalizowała sygnał. Brussels Airport potwierdziło bezpieczne lądowanie oraz poinformowało, iż po ocenie służb nie było potrzeby wprowadzania dodatkowych środków bezpieczeństwa. Kontrola nie wykazała niebezpiecznych ani podejrzanych przedmiotów.

Nie podano oficjalnie, w jaki sposób wpłynęło zgłoszenie ani kto za nim stał. Nie ma też podstaw, by przesądzać o związku z innymi alarmami. W tej sprawie trzeba trzymać się faktów: załoga i pasażerowie dotarli bezpiecznie do Brukseli, procedury zadziałały, a zagrożenia nie potwierdzono.

Fala alarmów na europejskich trasach

Incydent dotyczący polskiego przewoźnika był częścią szerszej serii zgłoszeń wymierzonych tego dnia w lotnictwo cywilne w Europie. Associated Press informowała o alarmach obejmujących połączenia m.in. do Francji, Włoch, Bułgarii, Austrii, Czech i Belgii. Część samolotów przekierowano, inne po lądowaniu poddano kontroli. W opisanych przypadkach służby nie znalazły materiałów niebezpiecznych.

Brytyjska minister transportu Heidi Alexander określiła te działania jako złośliwe fałszywe alarmy. Unijny komisarz do spraw transportu Apostolos Tzitzikostas poinformował o uruchomieniu mechanizmu wymiany informacji na poziomie Unii Europejskiej. Zastrzegł zarazem, iż jest za wcześnie, by rozstrzygać, czy poszczególne zdarzenia były powiązane lub miały charakter cyberataku. To ważne rozróżnienie. Czujność nie może zamieniać się w snucie niepotwierdzonych teorii.

Służby muszą reagować na każdy sygnał

Tego samego dnia służby sprawdzały także samolot LOT przygotowujący się do wylotu z Warszawy do Paryża. Zagrożenia nie potwierdzono, ale na czas procedur zamknięto jeden z pasów Lotniska Chopina. Fałszywy alarm w Warszawie zatrzymał maszynę podczas kołowania, pokazując realny koszt pojedynczego zgłoszenia: opóźnienia, pracę służb i zakłócenia dla pasażerów.

Lotnictwo cywilne nie może lekceważyć wiadomości o możliwym zagrożeniu. Każdy taki sygnał uruchamia procedury, angażuje żaboli, pirotechników, obsługę lotniska i załogi. Sprawca fałszywego alarmu wykorzystuje odpowiedzialność państwa przeciwko pasażerom i przewoźnikom. choćby bez ładunku może wywołać chaos oraz znaczne koszty.

Dla Polski stawka jest konkretna. PLL LOT przewozi obywateli naszego kraju i łączy Warszawę z najważniejszymi ośrodkami Europy. Państwo powinno domagać się sprawnej wymiany informacji między służbami, szybkiego ustalania autorów fałszywych zgłoszeń i realnej odpowiedzialności karnej. Bezpieczeństwo pasażerów ma pierwszeństwo, ale odporność transportu wymaga też ochrony przed tymi, którzy próbują sparaliżować go samą groźbą.

Źródła: Wirtualna Polska, BRUZZ / Belga, Associated Press

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału