W Lublinie wyły syreny, a urzędnicy wojewody zamiast udać się do miejsca schronienia najpierw bezczynnie czekali, a następnie poszli do parku. – Ludzie na poważnie są przestraszeni. Przy następnych syrenach nie będą czekać, aż urząd się namyśli, czy nas ewakuować, tylko będą uciekać – komentuje urzędnik wojewody w rozmowie z WP.
Biuro prasowe urzędu przekonuje, iż reakcja była zgodna z procedurami.