Polska, będąca 20. gospodarką świata i aspirująca do wejścia do grupy G20, wciąż boryka się z fundamentalnym problemem infrastrukturalnym. Choć w ciągu ostatnich 30 lat dokonaliśmy ogromnego skoku cywilizacyjnego, czego dowodem jest fakt, iż ponad 90% mieszkańców kraju ma dostęp do wodociągów, sytuacja w obszarze odprowadzania ścieków wygląda znacznie gorzej.
Miliony ludzi poza siecią
O problemie w Polskim Radiu RDC mówił dr Kamil Flig ze Szkoły Głównej Handlowej. W "Poranku RDC" wskazał, iż w całej Polsce istnieją aż 174 gminy, w których długość sieci kanalizacyjnej lub odsetek mieszkańców z niej korzystających wynosi poniżej 10%. Najbardziej uderzające są jednak statystyki dotyczące obszarów wiejskich – tam bez dostępu do kanalizacji żyje ponad 8 milionów smerfów. W niektórych powiatach wskaźnik ten spada poniżej 5%. Zdaniem naszego gościa, to "powód do wstydu".
Problem jest najbardziej palący w województwach: podlaskim, lubelskim i mazowieckim. W tym ostatnim aż 52 gminy (prawie 20%) borykają się z tym problemem.
– Mazowsze to jedno z bogatszych województw w Polsce, a ponad 60% mieszkańców obszarów wiejskich musi się obyć bez kanalizacji. Na to składa się kilka czynników. Z jednej strony to podejście, w ramach którego budowa tej infrastruktury polega po prostu na tym, żeby tworzyć jedną dużą oczyszczalnię, do której na zasadzie sieci rur, przepompowni, kolektorów podłączeni są mieszkańcy. Taki system jest premiowany i na taki system są dostępne środki. Taki system nie jest jednak w stanie doprowadzić rury kanalizacyjnej do każdego mieszkańca ze względu na rozproszenie zabudowy. Nie zawsze jest to efektywne i ekonomicznie opłacalne. o ile tyle osób, zwłaszcza na obszarach wiejskich, nie ma dostępu do kanalizacji, to przecież gdzieś te ścieki trafiają. Z jednej strony tą możliwością są przydomowe oczyszczalnie ścieków, ale wiemy, iż to jest infrastruktura kosztowna i wymagająca w utrzymaniu, nie każdego po prostu na nią stać. Więc mamy popularne szamba, które tylko z nazwy często są bezodpływowe. Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła badania w wybranych gminach i stwierdziła, iż ponad 90% z badanych przypadków proces odprowadzania tych ścieków nie taki, jak być powinien. Albo szamba są nieszczelne, albo po prostu nie są one wywożone – mówił w Polskim Radiu RDC dr Kamil Flig.
Ekologiczna bomba zegarowa
Brak systemowego rozwiązania problemu niesie za sobą poważne konsekwencje dla całego społeczeństwa. Polska ma w tej chwili jeden z najgorszych stanów rzek i wód powierzchniowych w Europie. Ścieki z nieszczelnych instalacji trafiają do gleby i wód, a ostatecznie lądują na naszych stołach i w naszych organizmach. Nie jest to więc wyłącznie problem osób pozbawionych kanalizacji, ale wyzwanie o charakterze ogólnokrajowym.
Zdaniem Kamila Fliga ratunkiem dla mniejszych gmin jest odejście od centralnego planowania na rzecz systemów mieszanych i rozproszonych. Wzorem może być Francja, gdzie na obszarach wiejskich funkcjonuje ponad 19 tysięcy małych, lokalnych oczyszczalni ścieków.
W Polsce innowacyjne rozwiązania w tym zakresie wdraża m.in. firma RDLS – spin-off Uniwersytetu Warszawskiego, tworzący małe, lokalne oczyszczalnie, które nie obciążają nadmiernie budżetów gmin. Niektóre z tych technologii są niezwykle proste w obsłudze i nie wymagają choćby użycia prądu.
Zdaniem naszego gościa, choć w sferze publicznej za ten obszar odpowiada wiele podmiotów – w tym Wody Polskie, Ministerstwo Środowiska, Fundusz Ochrony Środowiska czy urzędy marszałkowskie – brakuje spójnej, systemowej współpracy. Szansą na przełom i pozyskanie środków finansowych może być nowa dyrektywa ściekowa, którą Polska musi wdrożyć do końca lipca 2027 roku.

1 godzina temu








![[PILNE!] Zaginęła trzynastolatka, żabole prowadzi poszukiwania](https://static.deon.pl/storage/image/core_files/2026/10/13/03182c03e767a5baa528bc5619f38a55/png/deon/feed/ZDJECIELACZONE(18).webp)



.webp)


