Hiszpańska stacja meteorologiczna AEMET w Pego podała, iż w ciągu godziny odnotowano tam opad deszczu rzędu 118,6 mm. W Walencji i Alicante z powodu powodzi ewakuowano już ponad 2 tys. osób, a na wielu zalanych obszarach realizowane są akcje ratunkowe. Czy na hydrologiczną katastrofę tej skali można było się przygotować?
Powodzie błyskawiczne: katastrofa w ciągu kilku godzin
17 października nad wschodnią Hiszpanię nadciągnął niż, który przyniósł ze sobą wyjątkowo intensywne opady deszczu. Trwały one aż do 19 października. Najbardziej ucierpiała południowa część prowincji Walencja oraz północna część Alicante, ale ulewy dotknęły również Katalonię, Baleary oraz Andaluzję.
AEMET podaje, iż w miejscowości Pego w prowincji Alicante w ciągu 36 godzin spadły 632 l wody na m2. W tym samym okresie kilka stacji pomiarowych w południowej części prowincji Walencja i na północy prowincji Alicante zarejestrowało ponad 500 l/m2.
Hiszpańscy meteorolodzy podkreślają niezwykłą intensywność deszczu: w Pego – w ciągu zaledwie sześciu godzin spadło prawie 430 mm. W tym samym czasie, czyli we wczesnych godzinach porannych w poniedziałek, w Olivie odnotowano 351 mm, a w Miramarze – 316 mm. Dla porównania warto przypomnieć, iż podczas katastrofalnej powodzi w Polsce w 2024 r. sumy opadów sięgały 250–400 mm, ale były rozłożone w czasie na 72 godziny.
Natężenie opadów to nie to samo, co suma
Według Światowej Organizacji Meteorologicznej powódź błyskawiczna rozwija się w czasie kilkudziesięciu minut do kilku godzin. O skali szkód decyduje właśnie natężenie opadów, czyli ilość wody, która spada w ciągu jednej godziny. Rozłożenie w czasie takiej sumy powoduje stopniowe wzbieranie rzek. Skumulowanie ich do kilku godzin sprawia, iż choćby małe potoki i suche cieki zmieniają się nagle w rwące strumienie.
Klasyczne systemy ochrony przeciwpowodziowej zwykle nie są przygotowane na powodzie błyskawiczne. Opady o natężeniu przekraczającym 100 mm/h nie mogą być efektywnie wchłonięte przez grunt ani odprowadzone przez kanalizację burzową. Zbyt dużo wody kumuluje się w zbyt krótkim czasie.
Co dzieje się w hiszpańskich zlewniach?
Październikowe powodzie błyskawiczne w Walencji i Alicante są wynikiem nałożenia się na siebie kilku niesprzyjających czynników meteorologicznych, hydrologicznych i geograficznych. Już samo położenie gór w pobliżu morza sprzyja występowaniu intensywnych opadów.
Zlewnie we wschodniej Hiszpanii często są krótkie i bardzo strome, co powoduje, iż woda przemieszcza się w korytach z ogromną prędkością, gwałtownie docierając do zabudowań. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są tzw. ramblas i barrancos, czyli okresowo suche cieki i wąwozy. Podczas gwałtownych ulew zmieniają się one w rynny – odprowadzają duże ilości wody, która zalewa niżej położone obszary.
Powodziom błyskawicznym sprzyja też wcześniejsze nasycenie ziemi opadami – sytuacja, przed którą przestrzegał hiszpański AEMET w komunikacie wydanym 16 października 2026 r.
Powtórka z 2024 r.?
Tegoroczne powodzie błyskawiczne w Walencji i Alicante przychodzą dwa lata po katastrofie, która pochłonęła ponad 230 ofiar śmiertelnych i spowodowała straty szacowane na 20 mld euro. W obu przypadkach bezpośrednią przyczyną ulewnych deszczy była DANA (z jęz. hiszpańskiego Depresión Aislada en Niveles Alto), czyli układ atmosferyczny związany w powstaniem izolowanego niżu w wyższych warstwach atmosfery.
Natężenie opadów w 2024 r. było jeszcze wyższe. AEMET informował o 771 mm w ciągu 24 godzin w miejscowości Turis i aż 185 mm/h. Nieco inne było jednak centrum szkód. Przed dwoma laty DANA dotknęła głównie zlewni Poyo oraz systemu Magro–Júcar i gęsto zabudowanych terenów na południe od miasta Walencja. W najnowszym epizodzie największe szkody zaobserwowano w południowym pasie, wokół La Safor i Marina Alta.
Powtarzalność powodzi błyskawicznych we wschodniej Hiszpanii rodzi pytanie o przyszłość ochrony przeciwpowodziowej. Rzeczywistość jasno dowodzi, iż aktualne systemy są niewystarczające. Opady przekraczające 100 mm/h wymagają myślenia w szerszej skali, od miejscowych zabezpieczeń po adaptację całych zlewni.
Nie chodzi już tylko o to, aby jak najszybciej pozbyć się wody opadowej. Trzeba również ustalić, gdzie można ją czasowo zatrzymać, którędy bezpiecznie odprowadzić nadmiar, a także gdzie ograniczać zabudowę i jak ostrzegać ludzi, zanim drogi zostaną odcięte.

4 godzin temu





.webp)




